Stres a łysienie

Jak to było u mnie... Pamiętam swoją pierwszą rozmowę kwalifikacyjną, pierwszą potyczkę z szefem, pierwszy kredyt i inwestycję w nowe mieszkanie. Za każdym razem moim nieodłącznym towarzyszem był stres. Takich stresujących wydarzeń w moim życiu było wiele, tak jak w życiu każdego człowieka. Nawet nie zastanawiałem się wtedy nad swoim zdrowiem - nie było ku temu żadnych powodów. Wypadające włosy w jakimś stopniu mi dokuczały, ale nie uznałem aby była to sytuacja na tyle alarmująca, żeby zawracać sobie nią głowę.

Jednak najcięższy okres jaki przeżywałem, zbiegł się akurat z pewnym niemiłym epizodem - 7:00 rano, łazienka, look w lusterko i wielkie zaskoczenie: mam zakola! Nie to, żebym wcześniej do lustra w łazience nie zaglądał - możliwe, że po prostu nie zwracałem na swoje odbicie większej uwagi. Tak więc zakola wyłoniły się znikąd, nagle i nieproszone. Nie miałem wyboru - musiałem zacząć działać.

Stres: szybkie rozpoznanie

Wszystko co dzieje się w naszym organizmie zawsze uwidacznia się na zewnątrz. Dlatego warto dokonać oceny kondycji włosów. W zasadzie prawdą jest, że włosy komunikują Ci czy Twoje ciało jest w równowadze. Jeżeli jesteś fizycznie i emocjonalnie zdrowy - włosy będą miękkie i lśniące, a skóra głowy jędrna i lekko wilgotna. Jeśli jednak Twoja forma fizyczna i emocjonalna pozostawia wiele do życzenia - włosy stają się matowe, tłuste, tracą blask i żyć im się odechciewa. Moje właśnie takie były.

Wtedy uświadomiłem sobie przyczynę takiego stanu. Praca i pieniądze - największe problemy wywołujące stres. A jak wiadomo wszystko to przekłada się na styl życia. Zaczynasz więcej palić, sięgasz po niezdrowe jedzenie, pijesz więcej kawy. Pracujesz całą dobę, spiesząc rano do roboty bez śniadania, a jeśli w ogóle uda Ci się zjeść obiad, to jest nim jakiś fast food lub szybka przekąska na wynos. Nie uprawiasz sportu, nie dosypiasz, żyjesz w ciągłym biegu. Wszystko to w ogromnych stopniu wpływa na kondycję włosów, które zaczynają wypadać. Nie jest to spowodowane bezpośrednio przez stres - raczej przez to, co robisz swojemu organizmowi, będąc pod wpływem stresu.

Bezpośredni wpływ stresu na nadmierną utratę włosów

Są też inne sytuacje, w których faktycznie może dojść do łysienia poprzez czynnik stresogenny. Jednym z takich przykładów są traumatyczne przeżycia u danej osoby. Mogą powodować nawet całkowitą utratę włosów na głowie. Mechanizm tego zjawiska nie jest do końca jasny, jednak wskazuje się często na układ nerwowy, który powiązany jest ze skórą i włosami. Badania pokazały, że sytuacje stresowe mogą również nasilać wydzielanie prolaktyny, której nadmiar wywołuje wypadanie włosów.

Jeszcze innym przypadkiem jest wpływ stresu - emocjonalnego lub fizycznego - na “uśpienie” włosów. Przechodzą one w fazę spoczynku (faza telogenu) i pozostają w niej przez długi okres czasu. Jest to jeden z bodźców, wywołujących łysienie telogenowe.

Chyba najwierniej obrazującym przykładem wpływu stresu na łysienie jest trichotillomania, którą bezpośrednio oprócz stresu wywołuje - depresja, lęk, napięcie czy frustracja. Osoby cierpiące na tą chorobę nie mogą powstrzymać się od wyrywania włosów. Sytuacja ta prowadzić może do całkowitej utraty owłosienia. Jedną z form leczenia tej dolegliwości jest psychoterapia, a także terapia behawioralno-poznawcza.